*Ludmiła*
Nie wierze, w to co zobaczyłam, Franceska siedzi na ławce, i wrzeszczy na cały głos, równie głośno ja Violetta, ale to co zobaczyłam , a raczej kogo, przyparo mnie do muru. Federico, mój Federico, tam stał i się uśmiechał. Przyglądałam się mu od dłuższej chwili , wyprzystojniał stał się wyższy, jego budowa ciła była taka męska, poprostu ciacho. Zamurowało mnie.
-A mnie kto uściska?-zapytał, Violetta wyściskała go, i poszła znów ściskać Fran. Spojrzał na mnie i rozłożył ręce .Ja niczym strzała podleciałam do niego i się w niego wtuliłam.
-Tęskniłam.-powiedziałam cicho, wdychając jego perfumy.
- Ja też, nawet nie wiesz jak bardzo.-powiedział.
-To my im nie przeszkadzajmy Fran. Chodź opowiesz mi wszystko co i jak .-powiedziała Violetta i poszły, całe w skowronkach.
*Maxi*
Jestem z Naty w jej domu, i bawię się z jej młodszą siostrą, ona mnie chyba nie lubi , bo przed chwilą, żuchiła mnie klockiem w czuły punkt.
-Nataliaaa!, weź ją ode mnie .- wrzeszczałem.
-Już idę, wytrzymaj przecież cię nie zje.- powiedziała ze śmiechem.
-Nie byłbym tego taki pewien.-powiedziałem do siebie.
-Mówiłeś coś?-zapytała się moja najukochańsza dziewczyna.
-Nie nic, tylko Violetta wysłała mi sms, żebysmy za chwile byli w parku, ma dla nas niespodziankę .-Odparłem
-Dobrze, no to chodźmy- powiedziała, no i wyszliśmy z jej domu.
*Violetta*
Nie moge nadal w to uwierzyć, stoi prze demną moja przyjaciółka, i mói mi o wszystkim jak było we Włoszech, jakich miala kolegów. I jedno trudne pytanie padło z jej ust.
-Były jakieś wiadomości od Marco i Leona?-zapytała smutno.
-Nie, odpowiedziałam, ale teraz się tym nie martw i spójrz kto tam idzie. Dziewczyna obróciła się i podbiegła w stronę zbliżających się do nas Przyjaciół.
- Maxi, Naty!- wykrzyczała.
-Dobra koniec tego przytulania, powiedz gdzie będziecie mieszkać?.-zapytałam
-Wiesz, szukamy czegoś właśnie.-powiedziała z entuzjazmem.
-No my też szukaliśmy jakiejś wspólnej kawalerki, co ty na to ? będziemy mieszkać w 6 razem.-Zapytałam z nadzieja w głosie.
-Tak!, wyobrażacie sobie te wieczory w których bedziemy plotkować! Ach nie mogę sie doczekać!-wykrzyczała nam to do uszu.
-A więc idziemy szukać mieszkania.- powiedział Maxi.
*Franceska*
No to jesteśmy, w budynku w którym za niedługo będziemy mieszkać. Wygląda to raczej jak jakiś akademik z 4 pokojami. A w pokojach znajdowoły się 4 mniejsze pokoje, w których było sypialinia a w niej1 wielkie łóżko, łazienka, salon i kuchnia. Pokoiki były przytulne, i ładnie urządzone.
-Bierzemy.- powiedzieliśmy churem.
*Federico*
Siedzimy z z Ludmiłą, na ławce i się przytulamy. Jest mi tak dobrze z nią, można przyzna że jest piękniejsza niż wtedy, w dniu wyjazdu. Spoglądam na nią, od czasu do czasu, a ona się wtedy uroczo uśmiecha. Muszę jej to powiedzieć.
-Ludmiło Ferro, muszę ci coś wyznać- powiedziałem trzęsącym się głosem.Ona stała się blada jak ściana.
-Bardzo mi ciebie brakowało, i wiedz że myślę o tobie każdej nocy, chodzę z głową w chmurach, a jak cię zobaczyłem dziś to serce o mało co mi nie wyskoczyło z piersi, a wieć nie przeraź się jak coś teraz zrobię.-ona przestraszona a zarazem, wniebowzięta moją wypowiedzią, patrzyła na mnie tym swoim wzrokiem, a ja nie mogłem wytrzymać, pocałowałem ją. Na początku to było muśnięcie, ale później przemieniło się w namiętny pocałunek.
- Wiesz, że cię kocham?- powiedziła panienka Ferro, z tymi pięknymi oczami.
-Wiem, ale ja ciebie bardziej- odpowiedziałem i ruszyliśmy w stronę domu, do którego mamy się wszyscy wprowadzić.
-Gdzie my idziemy Fede?- zapytała.
-Do domu, Fran wysłała mi wiadomość, że tam mieszkamy, wszyscy .- Ludmiła ucieszyła się, i poszliśmy w stronę naszego nowego domu.
*Maxi*
-No dobra jak dzielimy się pokojami?- zapytałem
-No nie wiem, Maxi i Naty w 1, Fede i Ludmi w 2, a my z Fran mamy po swoim , i sprawa rozwiązana.-powiedziła Violetta z bananem na twarzy.
-OK-zgodziliśmy się wszyscy i wzięliśmy walizki , do swoich pokoi.
- Dobra, ej Fede.- zawołałem przyjaciela zanim wszedł do pokoju.
-Co tam stary?-powiedział.
-Masz ochotę na jakieś małe piwko?-Powiedzi ąłem z nadzieją w głosie
-Jeszcze się pytasz! ?- odpowiedział
----------------------------------------------------------------------------------------------------
Jest rozdział, mam pytanie, ktoś to wgl, czyta?
Jak czytacie to proszę dajcie choć 1 komentarz <3
Będę wdzięczna :3
To tyle, do next'a :*
Lucy Verdass <3 <3
Por tu Amor
niedziela, 16 lutego 2014
sobota, 15 lutego 2014
Prologue
5 lat wcześniej
Cudowna ósemka tak nazywano ich na osiedlu, chodzili ze sobą wszędzie, jeden bronił drugiego, i wskoczyłby za nim w ogień choć czasem zdarzały się kłótnie , ale od razu było one rozwiązywane sprawiedliwie .Mieli oni wtedy po 13 lat, ale chłopaki już strzelali amory do dziewczyn. Na czele paczki stali jak zwykle wywyższający się chłopcy, a więc było ich czterech. Leon, Maxi, Feder i Marco, walczyli o względy dziewczyn , które się z nich nabijały. Dziewczyny, były zawsze opanowane, i wiedziały co zrobić w trudnych sytuacjach, nie tak jak chłopacy Maxi jak stukł doniczkę starej Madgonagal, to chciał ją skleić śliną. A więc w takich sytuacjach wchodziły dziewczyny, Violetta, Franceska, Ludmiła i Naty, według chłopaków były idealne, oczywiście Naxi, była razem pierwsza, później Marceska, na końcu Fedmila, ale chwileczke ktoś nam jeszcze został, a no tak Violetta i Leon. Żadne za sobą nie przepadało, Leon był dziecinny według Violetty, a Violetta wcześniej wydoroślała niż inni z jaj paczki, dlatego nie przepadała za Verdasem, i za jego humorkiem, oczywiście że kochała się śmiać ale beż przesady.(Leon i Marco są braćmi A Franceska i Feder są rodziną cioteczną, jak by co :3)
*Violetta*
Idę się właśnie spotkać z moją paczką, wszyscy są jacyś tajemniczy a ja nie wiem o co chodzi, ale się dowiem . O widzę Fran.
-Fran!, Fran !- wrzeszczę do niej .
- Ooo, cześć Violu gdzie reszta?
-Nie mam pojęcia- wydaje mi się alebo Franceska jest jakaś dziwna , no ale cóż.
-O idą, CHODŹCIE TU!- wrzasneła, mi do ucha.
-Fran-powiedziałam jak najłagodniej- MOŻESZ MI SIĘ NIE DRZEĆ DO UCHA??
-Dobrze, już dobrze- powiedziała, i zrobiła miejsce na ławce na której siedziałyśmy dla naszych przyjaciół.
*Franceska* Spojrzałam na Federa, on przytaknł głową i się odważyłam.
-Ja i Fede wyjeżdżamy do Włoch-powiedziałam jak najszybciej mogłam i nie wytrzymałam , łzy leciały mi potokami z oczu, po Fede było widać , że jedna mała łezka zleciała mu z oka, Violetta mnie przytuliła,po czym zrobiliśmy jednego wielkiego miśka.
-Kiedy?- wyszeptał Marco
-Jutro.
Teraźniejszość
*Violetta*
Po wyjeździe Franceski i Fede, wszystko się zawaliło, Marco i Leon również wyjechali, do swojego chorego dziadka. I została nas tylko 4 , przynajmniej Naxi jest razem, mamy już po 18 lat, i mamy zamiar wynająć razem jakąś kawalerkę. Idę z Ludmiłą do szkoły, muzycznej, ale po drodze, coś przykuło moją uwagę, a raczej ktoś, jakaś dziewczyna płacze na ławce, widać że nie była z tąd bo mówiła coś do siebie po Włosku, z czego trudno ją było zrozumieć. Podeszłam do niej.
-Hej, coś się stało dlaczego płaczesz?-powiedziałam, a dziewczyna wychyliła głowę z pod ugiętych kolan.
- Nie nic mi nie jest, spokojnie- powiedziała
-Mam na imię Violetta , a tam stoi Ludmiła, rozmawia przez telefon, a ty? jak masz na imię ?-zapytałam.
-Franceska.-diewczyna zrobiła wielki oczy, i zaczeła mnie przytulać, mówiła coś po włosku, a;e czy to, nie to nie możliwe.
-Fran, to ty? -powiedzizłam z nadzieją w głosie.
-Taaaak!-wykrzyczała.
-AAAAAAA!, Ludmiła patrz Fran, TO JEST NASZA PRAWDZIWA FRAN!!- krzyczałam na cały park.
-O Boże jak się cieszę żę was, odzyskałam.
-A mnie kto uściska?- zapytał męski głos.......
--------------------------------------------------------------------------------------
Jest Prolog czytajcie błagam, a i proszę o komentarze :3

Cudowna ósemka tak nazywano ich na osiedlu, chodzili ze sobą wszędzie, jeden bronił drugiego, i wskoczyłby za nim w ogień choć czasem zdarzały się kłótnie , ale od razu było one rozwiązywane sprawiedliwie .Mieli oni wtedy po 13 lat, ale chłopaki już strzelali amory do dziewczyn. Na czele paczki stali jak zwykle wywyższający się chłopcy, a więc było ich czterech. Leon, Maxi, Feder i Marco, walczyli o względy dziewczyn , które się z nich nabijały. Dziewczyny, były zawsze opanowane, i wiedziały co zrobić w trudnych sytuacjach, nie tak jak chłopacy Maxi jak stukł doniczkę starej Madgonagal, to chciał ją skleić śliną. A więc w takich sytuacjach wchodziły dziewczyny, Violetta, Franceska, Ludmiła i Naty, według chłopaków były idealne, oczywiście Naxi, była razem pierwsza, później Marceska, na końcu Fedmila, ale chwileczke ktoś nam jeszcze został, a no tak Violetta i Leon. Żadne za sobą nie przepadało, Leon był dziecinny według Violetty, a Violetta wcześniej wydoroślała niż inni z jaj paczki, dlatego nie przepadała za Verdasem, i za jego humorkiem, oczywiście że kochała się śmiać ale beż przesady.(Leon i Marco są braćmi A Franceska i Feder są rodziną cioteczną, jak by co :3)
*Violetta*
Idę się właśnie spotkać z moją paczką, wszyscy są jacyś tajemniczy a ja nie wiem o co chodzi, ale się dowiem . O widzę Fran.
-Fran!, Fran !- wrzeszczę do niej .
- Ooo, cześć Violu gdzie reszta?
-Nie mam pojęcia- wydaje mi się alebo Franceska jest jakaś dziwna , no ale cóż.
-O idą, CHODŹCIE TU!- wrzasneła, mi do ucha.
-Fran-powiedziałam jak najłagodniej- MOŻESZ MI SIĘ NIE DRZEĆ DO UCHA??
-Dobrze, już dobrze- powiedziała, i zrobiła miejsce na ławce na której siedziałyśmy dla naszych przyjaciół.
*Franceska* Spojrzałam na Federa, on przytaknł głową i się odważyłam.
-Ja i Fede wyjeżdżamy do Włoch-powiedziałam jak najszybciej mogłam i nie wytrzymałam , łzy leciały mi potokami z oczu, po Fede było widać , że jedna mała łezka zleciała mu z oka, Violetta mnie przytuliła,po czym zrobiliśmy jednego wielkiego miśka.
-Kiedy?- wyszeptał Marco
-Jutro.
Teraźniejszość
*Violetta*
Po wyjeździe Franceski i Fede, wszystko się zawaliło, Marco i Leon również wyjechali, do swojego chorego dziadka. I została nas tylko 4 , przynajmniej Naxi jest razem, mamy już po 18 lat, i mamy zamiar wynająć razem jakąś kawalerkę. Idę z Ludmiłą do szkoły, muzycznej, ale po drodze, coś przykuło moją uwagę, a raczej ktoś, jakaś dziewczyna płacze na ławce, widać że nie była z tąd bo mówiła coś do siebie po Włosku, z czego trudno ją było zrozumieć. Podeszłam do niej.
-Hej, coś się stało dlaczego płaczesz?-powiedziałam, a dziewczyna wychyliła głowę z pod ugiętych kolan.
- Nie nic mi nie jest, spokojnie- powiedziała
-Mam na imię Violetta , a tam stoi Ludmiła, rozmawia przez telefon, a ty? jak masz na imię ?-zapytałam.
-Franceska.-diewczyna zrobiła wielki oczy, i zaczeła mnie przytulać, mówiła coś po włosku, a;e czy to, nie to nie możliwe.
-Fran, to ty? -powiedzizłam z nadzieją w głosie.
-Taaaak!-wykrzyczała.
-AAAAAAA!, Ludmiła patrz Fran, TO JEST NASZA PRAWDZIWA FRAN!!- krzyczałam na cały park.
-O Boże jak się cieszę żę was, odzyskałam.
-A mnie kto uściska?- zapytał męski głos.......
--------------------------------------------------------------------------------------
Jest Prolog czytajcie błagam, a i proszę o komentarze :3

piątek, 14 lutego 2014
Witam, witam :3
Hej, a więc przejdę do konkretów, tu będzie opisywana historia Violetty, mam nadzieje że będzie inna od wszystkich, ale nie daję sobie głowy że wam się spodoba :3 , więc czytajcie x.x <3
Subskrybuj:
Posty (Atom)
